Czesław Mirosław Szczepaniak

Czytanie

Od dzieciństwa sięgałem po książki i gazety,
byłem samotny, więc pochylałem się nad światłem druku,
to było moje zajęcie i przeżycie,
dzięki temu wcześnie zrozumiałem, że
wszystko, co polskie jest z obcej ziemi,
o tym mówi hymn-mazurek, co zaczyna się
od niepokojącego słowa – Jeszcze…,
słowo wpierw trzeba wysłuchać, aby
potem go można było doczytać,

pojąłem, że żyjemy z darów dla barbarzyńców,
co żyli w gajach z bogami, których wyrąbano na pniu i
to wcale nie jest bajka czy baśń,
leżąc w łóżku, w szpitalu, wśród Białych ścian,
czytałem i mimochodem do mnie przyszła myśl,
że Ziemia we Wszechświecie jest mniejsza, niż
końcówka igiełki, co nam wkuwano, aby uśmierzyć ból,
że Słońce daje życie jak woda, a Księżyc gwiazdy zawstydza,
właśnie wtedy po raz pierwszy zrozumiałem, że człowiek
to słowo łowcze, pełne sprytu, więc nie ma się czym chwalić.
Latami czytałem tak, jakbym szedł przez cudze zdania,
zatrzymywałem się, gdy napotykałem myśl, po latach
odważyłem się, żeby po swojemu pisać i dzięki temu już
wiem, ile trzeba trudu, aby dotreścić zdanie po zdaniu.

 

Ze zbioru wierszy Ukradkiem Warszawa 2018 (nakład 125 egzemplarzy)
Autor jest wychowankiem szkoły w Pamiątce

Spis opracowań
Mieczysław Metler

GARŚĆ WSPOMNIEŃ POMATURALNYCH CZYLI ŻYCIE JAKO FUNKCJA CZASU W WARUNKACH STOCHASTYCZNYCH

Zniewolona Polska. Warszawa przed maturą. Rodzina.

Wydawało mi się, że będę szalał z radości, ale po zdaniu przed kilkoma dniami egzaminów maturalnych dość szybko powróciłem z krainy marzeń na ziemię. Zbliżał się koniec maja 1952 roku, miałem szesnaście lat i była piękna, słoneczna pogoda. Lata szkolne biegły szybk o,minęło ich aż siedem od zakończenia II Wojny Światowej, którą rozpętali Niemcy napaścią na Polskę 1 września 1939 roku. Wiadomo już było, że Polska straciła ponad 6 milionów obywateli, w większości elitę intelektualną i 60% majątku narodowego, a za haniebnym przyzwoleniem swoich zachodnich aliantów prawie jedną trzecią terytorium i suwerenność. W Warszawie ślady wojny było widać wtedy wszędzie i to nie tylko w substancji trwałej mojego rodzinnego miasta, lecz także w psychice jego mieszkańców.

 

Andrzej Gierczyński

OSTATNI /?!/ ROCZNIK ABSOLWENTÓW SZKOŁY WOJCIECHA GÓRSKIEGO

Naszą edukację rozpoczynamy we wrześniu 1946 roku. Obowiązkowo idziemy na mszę do kościoła św. Barbary. Zapamiętałem, że katechetka, a jednocześnie wychowawczyni naszej klasy – Sabina Wałachowska ustawiła mnie w pierwszej parze z Andrzejem Krukowskim. Byliśmy wówczas najwyżsi! Zajęcia odbywają się w zastępczym budynku przy ul. Nowogrodzkiej 58. Będziemy tu tylko rok. Rozpoczynamy naukę w 62 -osobowej klasie!!! Wszyscy chłopcy. Do matury dotrze tylko 12-tu…

Marek Dobrowolski (ksywa „Małpek”)

ANEGDOTY ZAPAMIĘTANE PRZEZ MARKA DOBROWOLSKIEGO

1. Zaleski siadaj! 2. Hufce poetów 3. Harpagon był to młodzieniec…… 4. Pani Salceson 5. Powiedz że „Pająk” ściąga….

Wojciech Brański

Z GRUZÓW I ZGLISZCZY POWSTAŁA

Zamiast wstępu

Opisując powojenne dzieje naszej szkoły nie jestem w stanie odwołać się do samych tylko dat, liczb i nazwisk. Trzeba by mieć dar wymazywania samo-generujących się obrazów ruin miasta A.D. 1945 oraz sposób na neutralizację szorstkości oraz smaku wszędobylskiego wtedy pyłu na wargach; zawsze czuję go, kiedy wspominam tamten czas. Lecz nie tylko to. Z zakamarków świadomości wysnuwają się wcześniejsze, dawno nieujawniane doznania i przeżycia…

Przejdź do treści