NA TEMAT KRZYWDZĄCEGO OSĄDU WOJCIECHA GÓRSKIEGO PRZEZ BENEDYKTA HERTZA
Założoną w 1877 przez Wojciecha Górskiego Szkołę (z sentymentu piszę zawsze dużą literą) miałem sposobność ukończyć w 1952 roku. Było to apogeum powojennego, stalinowskiego zniewolenia Polski. Zatem moją opinię o Szkole i Jej Twórcy ukształtowały, zarówno własne, powojenne doświadczenia programowe, przeniesione przez ocalałych z wojny nauczycieli, jak również entuzjastyczne wspomnienia mojego taty, stryja i wujka – również wychowanków tej Szkoły. Mieli oni szczęście osobiście znać Wojciecha Górskiego. Dlatego oburzył mnie nieznany mi przedtem, i przypomniany w Okruchach Wspomnień, niegodziwy osąd Benedykta Hertza o Wojciechu Górskim. Otóż popularny w swoim czasie bajkopisarz oskarżył Wojciecha Górskiego o brak patriotyzmu oraz założenie Szkoły dla osobistych, materialnych tylko korzyści.
Z zainteresowaniem przeczytałem polemiczny tekst Konrada Górskiego oraz komentarz Wojtka Brańskiego. Podzielam je w całej rozciągłości. Utworów Benedykta Hertza, nie pamiętam. Chyba w młodości przeczytałem kilka bajek i książkę Ze wspomnień samowara, ale jego nazwisko przewijało się po wojnie w codziennym Życiu Warszawy i czasopismach literackich. Zatem w literackiej ocenie jego twórczości polegam na zdaniu znawców przedmiotu. Zaczął mnie jednak nurtować problem: jakie były przyczyny krzywdzącej oceny Wojciecha Górskiego, wybitnego polskiego patrioty i pedagoga. która miała wszelkie znamiona przemyślanego paszkwilu. Tym bardziej, że ocena ta. wyrażona w Nowinach Literackich nr 42 z 1948 roku i ponowiona w 1966 r., jako zbiór felietonów, w poczytnej serii Biblioteka Syrenki PIW (Benedykt Hertz Na taśmie 70 – lecia) może, podobnie do przysłowiowej kropli dziegciu, popsuć pełną beczkę miodu.
W tym celu, zgodnie z zasadą zapożyczoną w Instytytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej, spróbowałem ocenić charakter i poglądy p. Hertza „jako funkcji czasu w warunkach stochastycznych”. Kwerenda źródłowych dokumentów i materiałów w sieci pozwoliła na uzyskanie następujących informacji:
Bogusław Józef Hertz urodził się 7 czerwca 1872 w Warszawie w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Ojcem był Józef Hertz, urzędnik bankowy, a matką Dorota z domu Libkind. Syn uczęszczał do prywatnej szkoły Hermana Benniego w Warszawie.
Gdym skończył lat 8 wstąpiłem do pół-korespondencyjnej szkoły ex-pastora Hermana Benniego gdzie wychowawcą był Adolf Dygasiński (…) ale po 5ciu latach Hurko (uczniowska nazwa dyrektora szkoły-M.M.) z namowy Apuchtina szkołę tę zamknął. (fragment artykułu Benedykta Hertza Życiorys własny satyryka. Nowa Kultura, 50 (147), 14 grudnia 1952).
W 1880 Herman Benni otworzył w Warszawie prywatną średnią szkołę męską 6-cio klasową, która zatrudniała wybitnych nauczycieli – Polaków (…) Została ona zamknięta przez kuratora Apuchtina w 1885 pod pretekstem niedozwolonego nauczania języka polskiego w klasach niższych, co odkrył inspektor Kryłow podczas wizytacji (mową polską posługiwał się Adolf Dygasiński, który na zawsze utracił prawo nauczania w szkołach). Wskutek tych represji Benni przeniósł się w 1886 do Dorpatu (…) (Herman Benni, fragment, Wikipedia), a Benedykt Hertz do szkoły Pankiewicza, którą z powodu śmierci ojca i konieczności podjęcia biurowej pracy zarobkowej, musiał opuścić.. . Jako syn sybiraka i bratanek uczestnika Komuny Paryskiej Benedykt Hertz wyniósł z domu rodzinnego rewolucyjny patriotyzm (Antoni Marianowicz). Związany z lewicą społeczną, tworzył satyry polityczne i obyczajowe oraz wprowadził nowy typ bajki dla dzieci. Współpracował z wieloma czasopismami m.in. z organem PPS „Robotnik”.
W czasie napaści Niemiec na Polskę Hertz miał 67 lai. Mieszkał wraz z żoną w zakupionej w 1932 roku willi w Podkowie Leśnej. Aby ukryć przed Niemcami swoje pochodzenie zmieniał ubranie na robocze i podawał się za przesiedleńca. W obliczu narastającego niebezpieczeństwa identyfikacji ukrywał się do 1945 roku u p. Jadwigi Niemyskiej w Warszawie, skąd powrócił do domu w Podkowie Leśnej. Miał 73 lata. Aprobując zachodzące zmiany polityczno – społeczne jeszcze w 1945 wstąpił do PPS. „Benedykt Hertz zajął w Polsce Ludowej, mimo podeszłego wieku, czynną postawę bojownika. Polska Ludowa … właściwie oceniła (jego) twórczość (Antoni Marianowicz). Na taką ocenę musiał Hertz zasłużyć się Polsce Ludowej nie tylko swoją twórczością bajkopisarza, lecz także, a może przede wszystkim, bogatą publicystyką m.in. w Nowej Kulturze i Głosie Ludu (dzienniku Poskiej Partii Robotniczej). W tę działalność wpisuje się zatem jego niefortunny, choć przemyślany na tle zachodzących zmian, artykuł w Nowinach Literackich, opublikowany w 1948 roku, tuż przed Kongresem Zjednoczeniowym PPR i PPS. Zwróćmy uwagę na fakt, że w tym samym roku, dekretem Bieruta, zniesione zostały wszystkie fundacje, wśród nich fundacja małżonków Górskich i rozpoczął się szybki proces likwidacji naszej Szkoły i jej tradycji.
Na tle powyższych informacji, można nabrać przekonania, że Hertz szukał tematów publicystycznych, udowadniających nowym władzom jego prawomyślność i znalazł je m.in. w osobie Wojciecha Górskiego.
Metoda inteligentnej „gry” Wojciecha Górskiego z rosyjskim zaborcą uratowała możliwość edukacji setek Polaków, wydalanych z państwowych szkół rosyjskich. Doprowadziła do uzyskania zgody ówczesnych władz carskich na matury w języku polskim (1905) w Szkole. Tych i wielu innych osiągnięć Wojciecha Górskiego – patriotycznych, edukacyjnych i prawdziwie demokratycznych (różne nacje i pochodzenie uczniów Szkoły, stypendia, zwolnienia z czesnego, opieka medyczna) nie dostrzegał Benedykt Hertz publikując tekst o cechach paszkwilu. A powód tego – konformizm i osobiste cele materialne Benedykta Hertza.
Autor hagiograficznej opinii o Benedykcie Hertzu i jego twórczości, Antoni Marianowicz, pochodził również, jako syn Gustawa Bermana, z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Był znanym satyrykiem i poetą.
KOMENTARZ
Zamieszczając celny list Konrada Górskiego – broniący dobrego imienia Wojciecha Górskiego (dwie różne rodziny) przed krzywdzącym oskarżeniem go przez Benedykta Hertza o brak patriotyzmu i konformizm wobec władz oświatowych rosyjskiego okupanta – wydawało mi się, że sprawa jest zamknięta. Mietek Metler – mój przyjaciel z ławy szkolnej, wspomagający mnie w prowadzeniu strony wychowańców – ma dar krytycyzmu, którego mnie pewnie brak. Stosując metodę probabilistyczno-aksiologiczną postanowił obnażyć prawdziwe podłoże ataku Hertza na nie żyjącego już wtedy Górskiego. Tekst ut supra.
Mnie argumenty te nie przekonywały i przez pwien czas odkladałem zamieszczenie tekstu na stronie, licząc na okazję bezpośredniej dyskusji, którą musałem jednak odłozyć na później, ze względu na pogorszenie stan zdrowia Mietka. Kiedy w końcu tekst znalazł się na stronie dowiedziałem się o nagłej i niespodziewanej śmierci mojego Przyjaciela. Stał się więc tak, że to samo życie zadecydowało o zakończeniu naszej dyskusji, za nim ona zdążyła się rozwinąć.
Nie wiem co powoduje bunt przed wyrokami losu i jakimś podświadomym odruchem podtrzymania planowanej z Mietkiem dyskusji czuję potrzebę przedstawienia, potencjalnemu czytelnikowi tego okrucha, swoich polemicznych ptzemyśleń. Ostatecznie wszystko co robiliśmy razem dla tworzenia strony naszego stowarzyszenia, robliśmy nie dla siebie lecz dla innych.
Gdybym miał sam wyjaśnić wyraźną napastliwość Hertza, nie mógłbym pominąć tego, że pochodził z rodziny żydowskiej głęboko zasymilowanej; ojciec jego dwukrotnie był zsyłany na Sybir. Pierwszy raz drogę na wygnanie pokonując pieszo. Ci, którzy uznają za stosowne oceniać innych, zazwyczaj wzmiankują o takich rodzinach, że były „patriotyczne”, ale w tym przypadku powinni wzmocnić to określenie dodatkiem „super”. Odwołując się do zawodnej logiki domniemań, zwrócił bym przy tym uwagę na inną jescze okoliczność. Ulubionym nauczycielem młodego Benedykta Herza był Adolf Dygasiński, nieprzejednany krytyk metod wychowawczych Górskiego. Postaci jego poświecił aż dwa opowiadania: „Numer 607″ (Kurier Warszawski) i „Zasady i mięso” (Głos) , stanowiące zawoalowane pamflety na Górskiego jako pedagoga i dyrektora ufundowanej przez siebie szkoły. Jednak Dygasińskiemu nie można zażucić jednego, nie był Żydem, a swoje krytyczne teksty drukował ponad pół wieku przed Hertzem. Z pewnością nie był też rusofilem czy kolaborantem, co możnaby próbować przypisać Hertzowi. Jak widać analiza probabilistyczno-aksjologiczna jest dośc zawodna. I to właśnie chciałem przekazać Mietkowi.
A co do samej osoby będącej obiektem krytyki tych dwóch pisarzy, to może odwołam się do znanej frazy „im większy człowiek, tym większa jego…” – miłość. poświęcenie itp. , nie pomijając tego, że tym większa liczba jego wrogów. Na szczęście Wojciech Górski, twórca szkoły określanej przez ponad stulecie jego imieniem, nasz Wielki Człowiek, miał wielką moc trwania. Niedawno obchodziliśmy jubileusz 100-lecia drugiej jego szkoły, podstawowej, ufundowanej przez niego pod Tarczynem, w miejscowości Pamiatka. A za rok będzie 150 -lecie szkoły warszawskiej.
Wojciech T. Brański
Źródła:
Źródła:
Antoni Marianowicz – Wspomnienie o Benedykcie Hertzu (Nowa Kultura Nr 50 (142)
Benedykt Hertz (1872 – 1952) MAZOWIECKI SZLAK LITERACKI, TERAZ MAZOWSZE
Benedykt Hertz – Na taśmie 70-lecia PIW Warszawa 1966
Benedykt Hertz – Życiorys własny satyryka (Internet)
Konrad Górski – O dobre imię Wojciecha Górskiego z komentarzem Wojciecha Brańskiego (w Okruchach Wspomnień)
Warning: Undefined array key 0 in /home/konradtu/domains/wychowancygorskiego.pl/public_html/wp-content/plugins/elementor-pro/modules/dynamic-tags/acf/tags/acf-text.php on line 33
Warning: Undefined array key 1 in /home/konradtu/domains/wychowancygorskiego.pl/public_html/wp-content/plugins/elementor-pro/modules/dynamic-tags/acf/tags/acf-text.php on line 33





















Jak zostać członkiem Towarzystwa Wychowańców?
































