Ludwik Erhardt był wybitnym muzykologiem, autorem wielu książek oraz licznych tekstów w mediach z dziedziny muzykologii, redaktorem czasopism muzycznych, dziennikarzem. Miał czeskie pochodzenie, jego dziadek ukończył studia w Dorpacie i wraz z żoną przybył z Pragi do Polski w końcu XIX wieku, aby objąć funkcję dyrektora lasów w dobrach Krasińskich. Ojciec Ludwika, również leśnik z wykształcenia, piastował podobne stanowisko w lasach dóbr Branickich. Dzieciństwo spędził w Warszawie. W czasie niemieckiej okupacji matka podjęła pracę kelnerki w popularnej kawiarni na Mazowieckiej, a ojciec ukrywał się przed niemieckim okupantem pod zmienionym nazwiskiem, poza wspólnym mieszkaniem. Podczas Powstania Warszawskiego, w początku września 1944, został wywieziony do obozu w Pruszkowie, a stamtąd w rejon pomiędzy Opocznem a Końskimi, skąd wraz z matka i siostrą powrócił do wolnej Warszawy.
Po wojnie Ludwik uczył się w Szkole Wojciecha Górskiego. Świadectwo dojrzałości uzyskał w 1951 roku. W 1956 ukończył studia w dziedzinie muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim Pisał początkowo dla „Przeglądu Kulturalnego” oraz współpracował z prasą, radiem i telewizją. W latach 1971 – 2008 był naczelnym redaktorem czasopisma Ruch Muzyczny. W 1985 otrzymał nagrodę Związku Kompozytorów Polskich, a w 2007 Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.
Książkową twórczość rozpoczął Erhardt pracą zatytułowaną Balety Igora Strawińskiego (1962). Kolejnymi efektami jego intensywnej pracy były publikacje:
Olgierd Pisarenko, dawny współpracownik Ludwika Erhardta, w swoich wspomnieniach, opublikowanych w Ruchu Muzycznym (nr 6/2022), charakteryzuje jego osobowość:
,Nieprzyjaciel mętniactwa, pustosłowia i pretensjonalności był w swym pisarstwie wzorem precyzyjnej i celnej narracji, a jako redaktor wyprowadził na prostą tysiące niezręcznie napisanych tekstów – mnie zaś nauczył, jak się to robi. Jako autor był znakomitym felietonistą, błyskotliwym i dowcipnym, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych porównywalnym z ówczesnymi mistrzami polskiego felietonu: Słonimskim, Passentem, Toeplitzem czy Hamiltonem. (…) Na łamach Ruchu Muzycznego przez parę dziesiątków lat pisywał mikro felietony „Od Redakcji”, które chętnie porównywaliśmy do podobnych form uprawianych przez Roberta Escarpita w Le Monde.”
– Choć interesował się niezwykle epoką XX wieku, zwłaszcza początkami muzyki nowoczesnej, to kochał również niezależnych kompozytorów takich jak Brahms, a także znał świetnie muzykę dawną i do tego był znakomitym znawcą opery, zarówno tej strony dramatycznej, jak i muzycznej – wspominał Ludwika Erhardta dziennikarz muzyczny Kacper Miklaszewski.
W sieci znajdują się liczne wpisy, które podkreślają ogromną rolę pracy oraz pisarskiej twórczości Ludwika Erhardta dla popularyzacji muzyki w Polsce.
Miał starszą siostrę. Pozostawał w trwałym związku małżeńskim z ukochaną żoną Magdą, aż do jej śmierci. –
Oprac. Mieczysław Metler
Jednodniówka Jubileuszowa 1877 – 1947 Szkoły Fundacyjne p.w. św. Wojciecha, Warszawa 1947
J.Lasocki, J.Majdecki (red.) – Wojciech Górski i jego szkoła, PIW (Biblioteka Syrenki) 1982
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ludwik_Erhardt
https://www.polskieradio.pl/8/755/artykul/3371493,dziecinstwo-muzyka-pasja-wspomnienia-ludwika-erhardta
https://ruchmuzyczny.pl/article/1897
https://ruchmuzyczny.pl/article/2006